Wawel – pomimo tego, że prawie 400 lat temu przestał być oficjalną rezydencją władców Rzeczypospolitej, jest miejscem szczególnym, łączącym wszystkich Polaków. Wawel w najgłębszym znaczeniu to nie miejsce lecz idea, to esencja polskości.
Od samego początku istnienia Zamek na Wawelu miał dla ludności zamieszkującej obszar Rzeczypospolitej, a potem dla Polski i Polaków wielkie znaczenie. Najpierw jako miejsce, z którego władcy rządzili swym królestwem, następnie po przeniesieniu stolicy do Warszawy, pozostał miejscem koronacji i pochówków królów, a po utracie niepodległości stał się dla Polaków zamieszkujących w trzech podzielonych kawałkach kraju symbolem Polskości, przypominającym o minionej potędze królestwa i miejscem w którym tradycja polskości nigdy nie zaginęła.
Obecnie zespół obiektów tworzących Zamek Królewski na Wawelu, wpisanych na I listę UNESCO, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Krakowa, jednocześnie wciąż pozostaje żywym pomnikiem naszej potęgi.

Wapienne wzgórze, u którego stóp leniwie płyną wody Wisły, objęte było osadnictwem już kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Zarówno dzisiejszy turysta jak i mieszkańcy Krakowa nie zdają sobie sprawy z faktu, że w czasach gdy powstawała potężna siedziba władców piastowskich, rozbudowywana w wiekach następnych przez kolejnych królów Rzeczypospolitej, otoczenie wzgórza wawelskiego wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie.

Rozwój osadnictwa na obszarze dzisiejszego Krakowa został w dominującym stopniu zdeterminowany przez topografię terenu, na którą składały się wapienne wzgórza i wzniesienia Jury Krakowsko-Częstochowskiej, rozdzielone zdradliwymi wodami Wisły, wtedy jeszcze zupełnie nieuregulowanej, tworzącej rozlewiska, otoczonej moczarami i bagnami.

Tak więc początkowo osadnictwo rozwijało się w niesprzyjających warunkach, na niewielkich wzniesieniach poszatkowanych siecią odnóg Wisły oraz pomniejszych rzek i dopiero z czasem nastąpił proces łączenia się poszczególnych osad w jeden organizm miejski. Procesowi temu towarzyszyło stopniowe zasypywanie wszelkich zagłębień i nierówności terenu.

Zanim u schyłku X wieku wojska piastowskie zdobyły Kraków, na wzgórzu wawelskim istniał gród Wiślan, który w międzyczasie przeszedł także pod panowanie wielkomorawskie. Jednakże ze względu na brak materiałów źródłowych, na temat historii wzgórza przed włączeniem do księstwa i monarchii piastowskiej, można powiedzieć bardzo niewiele.

Pod rządami Piastów rozpoczął się zdecydowanie szybszy rozwój osady na Wawelu. Tutaj umieszczono stolicę diecezji, od roku 1000 podporządkowaną metropolii gnieźnieńskiej. Jakiś czas później, Wawel stał się główną siedzibą piastowskiego księcia, a w czasach panowania Kazimierza Odnowiciela stolicą królestwa.

Początkowy okres rozwoju wiąże się z wprowadzeniem techniki murarskiej, która zastąpiła – przynajmniej w zakresie konstrukcji sakralnych i obronnych – budowle drewniane. Rdzeniem przedlokacyjnej osady krakowskiej było wzgórze wawelskie i to właśnie na nim wzniesiono w tym okresie kilka budowli kamiennych. Wśród nich znajdowała się Rotunda Najświętszej Panny Marii, pełniąca najpewniej funkcję pałacowej kaplicy. Idea kaplicy pałacowej p.w. Panny Marii wywodzi się z tradycji karolińskiej i stanowi symbol suwerennej władzy przejęty przez Karola Wielkiego z Bizancjum. Ta tradycja nie była obca Mieszkowi I, Bolesławowi Chrobremu jak i ich następcom.

W jedenastym stuleciu wzniesiono na wzgórzu wawelskim także inne kamienne budowle m.in. drugą katedrę (Hermana), poświęconą w 1142 r., z której do obecnych czasów przetrwała krypta św. Leonarda, dolna część wieży Srebrnych Dzwonów i przyziemie wieży zegarowej.
Wybudowano także po raz pierwszy na ziemiach pozostających we władaniu Piastów, kamienną, mieszkalną wieżę obronną. W rezultacie prowadzonych prac, na początku XII wieku na wzgórzu wawelskim istniało kilkanaście kamiennych obiektów o charakterze monumentalnym.

Do końca epoki romańskiej wzgórze wawelskie wzbogaciło się o kolejne budowle kamienne, lecz dominującym i pozostającym w powszechnym użyciu budulcem było drewno. Wzniesiona w tym okresie, wspomniana wcześniej katedra pod względem wielkościowym tylko w niewielkim stopniu ustępuje obecnie istniejącej. O stylu panującym wewnątrz ówczesnej katedry świadczy zachowana w podziemiach krypta św. Leonarda, wybudowana w pierwszych latach XII wieku. Warto zwrócić uwagę, że znajdująca się pod ziemią krypta, po swoim ukończeniu była pogrążona w ziemi tylko do głębokości około jednego metra i poprzez wąskie okienko apsydy była naturalnie oświetlona.
Katedra Hermana swoim wyglądem mogła być zbliżona do późniejszej i najprawdopodobniej wzorowanej na niej kolegiaty we wsi Tum pod Łęczycą.

W wieku XIII na ziemiach królestwa pojawił się styl gotycki, na początku tegoż stulecia, a dokładnie w roku 1306 rozpoczął się okres panowania Władysława Łokietka, który jako pierwszy koronował się na Wawelu. Wydarzenie to zapoczątkowało kilkuwiekowy okres, w którym katedra była miejscem koronacji królów i jednocześnie ich nekropolią.

Kolejne duże zmiany na Wawelu to czas panowania Kazimierza Wielkiego, który rozpoczął przebudowę zamku w stylu gotyckim. Wzniesiono wtedy kamienną wieżę mieszkalną, zwaną dziś Kurzą Stopką. Kolejno powstawały części gotyckiego zamku, który w rezultacie był budowlą niewiele mniejszą od istniejącej obecnie.

W wieku XIV wybudowano kolejną (trzecią) katedrę. Powstawała stopniowo, kiedy wznoszony był chór wschodni, wciąż użytkowano jej zachodnią część z kryptą św. Leonarda. Najpierw wzniesiono część z długim prezbiterium wraz z ambitem, a w latach późniejszych korpus nawy głównej, do którego włączono pozostałości poprzedniej katedry w postaci krypty św. Leonarda i narożnych wież. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech katedry jest nowatorski system budowania sklepień, który potem naśladowano w całym królestwie.

W roku 1499 gotycki zamek strawiły płomienie pożaru, a odbudowa prowadzona od początku XVI wieku, nadała budowli zupełnie nowy charakter. Zatrudnienie na dworze królewskim przybyłego z Italii Franciszka Florentczyka, zapoczątkowało serię dzieł inspirowanych wzorami typowo włoskimi, które na długi czas zadomowiły się w królewskim grodzie. Odbudowa rezydencji rozpoczęła się za panowania Aleksandra Jagiellończyka (1501-1506), a zakończono ją około roku 1535 kiedy królem był Zygmunt Stary (1506-1548).

W pierwszej kolejności wzniesiono skrzydło zachodnie (położone najbliżej katedry), z przeznaczeniem na pałac dla króla Aleksandra. Jego twórcą był Eberhard Rosemberger pochodzący z Koblencji, lecz mieszkający w Krakowie. Król Zygmunt Stary za którego panowania ukończono prace w tym skrzydle, kontynuował rozbudowę zamku. Skrzydło północne wznieśli ci sami budowniczowie w drugim dziesięcioleciu XVI wieku. Do dwóch istniejących części Franciszek Florentczyk dobudował krużganki. W latach dwudziestych kontynuowano rozbudowę, wtedy pod kierunkiem mistrza Benedykta powstało skrzydło wschodnie. Dzieło rozbudowy zakończone zostało przez Bartolomea Berrecciego, który w kolejnej dekadzie wzniósł mur południowy, a całość założenia zwieńczył arkadami kolumnowymi.

Pomimo że budowę poszczególnych części prowadzono pod kierunkiem różnych mistrzów, całość stworzyła niezwykle piękną i oryginalną kompozycję będącą połączeniem wzorców włoskich z tradycjami królestwa polskiego. Dwukrotnie wyższą od innych kondygnację reprezentacyjną tzw. piano nobile, umieszczono na samej górze, całość zamku nakryto spadzistymi dachami, a więc wykorzystano renesansowy styl tworząc coś zupełnie nowego. Rdzeniem gmachu stał się nieregularny, czworoboczny dziedziniec, zamknięty przez trójkondygnacyjne krużganki, których budowę rozpoczął wspomniany wcześniej Franciszek Florentczyk. W swoim dziele zastosował rozwiązanie znane z licznych budowli florenckich, posiadających dwa piętra loggi arkadowych i górną kondygnację zamkniętą prosta linią. Usytuowanie wysokich sal reprezentacyjnych wymusiło użycie bardzo smukłych, niemalże gotyckich kolumn drugiego piętra, których celem jest podtrzymywanie konstrukcji dachu.

Podsumowując, XVI-wieczny zamek królewski był konstrukcją inspirowaną sztuką renesansu, przeszczepioną z Italii, ale podporządkowaną lokalnej tradycji. Łączył w sobie zachowane po pożarze gotyckie fragmenty z nowo wybudowanymi formami, a nowo wykonywane detale architektoniczne (kamienne odrzwia, obramienia okienne), łączyły zarówno przeważające motywy gotyckie z renesansowymi.

W owych czasach wnętrze zamkowego dziedzińca jawiło się zupełnie inaczej niż w czasach obecnych. Oryginalny charakter zamku, spotęgowany był jego barwnością i udanym połączeniem wykształconej przez przeszło dwa wieki tradycji gotyckiej ze stylem renesansowym. Zewnętrzne, nie tynkowane mury zamku posiadały barwę czerwoną, ponieważ cegły były dodatkowo zabarwiane. Kontrastowały z nią jasne obramienia okien w kolorze naturalnego kamienia. Całość nakryta była dachem, z kolorowych, ułożonych w deseń dachówek. Zamkowy dziedziniec znajdował się poniżej obecnego poziomu, co powodowało że krużgankowe arkady nabierały jeszcze większej smukłości, dodatkowo pokryty był tłuczoną cegłą, a wszystkie kolumny krużganków pomalowano na czerwono co kontrastowało ze ściennymi malowidłami, utrzymanymi w błękitnych odcieniach. Wysoko, tuż ponad okapem dachów, lśniły w blasku słońca, złocone rozety.

Po szesnastowiecznej rozbudowie Wawel osiągnął szczyt swojego rozkwitu. Dwa następujące po sobie wydarzenia rozpoczęły powolną degradację zamku. Pierwsze z nich czyli pożar z roku 1595, po którym rozpoczęła się odbudowa i przebudowa pod kierunkiem Giovanniego Trevano (powstały wtedy słynne schody Senatorskie), a drugie to opuszczenie wzgórza wawelskiego przez króla Zygmunta III w roku 1609.

Choć początek siedemnastego stulecia przyniósł do Rzeczpospolitej nowy styl architektoniczny – barok, który objawił się w postaci kościoła św. Piotra i św. Pawła, to sama zabudowa wzgórza wawelskiego nie podlegała już takim przemianom jak wcześniej. Wiek XVII był czasem ciągłych wojen, prowadzących do wyniszczenia kraju. Kraków wraz z zamkiem królewskim, znacznie podupadł po przeniesieniu funkcji stołecznych do Warszawy, efekt ten został spotęgowany przez potop szwedzki w latach 1655-1657. Dość powiedzieć, że o ile na początku wieku miasto liczyło około 30 tysięcy mieszkańców, to pod koniec siedemnastego wieku jego liczba spadła do około 10 tysięcy, co więcej już na początku wieku XVIII nastąpiła kolejna inwazja szwedzka, miasto musiało płacić olbrzymie kontrybucje, a jakby nieszczęść było mało, Kraków nawiedziła epidemia. Zaprószenie ognia przez szwedzkich żołnierzy w 1702 roku, spowodowało największy pożar w historii Wawelu, który zniszczył dużą część renesansowych wnętrz.

Warto podkreślić jednak fakt, że mimo iż Kraków znalazł się na równi pochyłej, czemu towarzyszyło ubożenie mieszczaństwa, to osiągający coraz większą potęgę gospodarczą kościół katolicki fundował kolejne budynki klasztorne i kościoły. W samej pierwszej połowie XVII wieku powstało w obrębie ograniczających rozwój murów miejskich… 17 nowych kościołów, 22 klasztory, nie licząc barokowych kaplic i świątyń przebudowanych w nowym stylu. W rezultacie miasto ubożało w coraz większym stopniu, pod koniec XVIII wieku w Krakowie istniały 64 kościoły, a do duchowieństwa należała 1/3 powierzchni miasta (wszystkie posiadłości kleru zwolnione były od prawa miejskiego i opłat do miejskiej kasy).

Najtrudniejszy rozdział w historii wzgórza zamkowego rozpoczął się wraz z trzecim rozbiorem Polski w roku 1795. Najpierw skarbiec koronny został prawie doszczętnie obrabowany przez Niemców, a potem cały zamek został zajęty przez austriackie wojska i zamieniony w wojskowe koszary. Przebudowa została przeprowadzona przez adiunkta dyrekcji budownictwa wojskowego, Jana Chrzciciela Markla. Jak łatwo sobie wyobrazić, użytkowanie przez ponad sto lat obiektu przez żołnierzy spowodowało ogromną dewastację całego wzgórza. Sukcesywnie wyburzano kolejne budowle, a całość opasano systemem nowoczesnych fortyfikacji, co więcej przy południowo-zachodniej krawędzi wybudowano zupełnie nie pasujący do tego miejsca budynek szpitala wojskowego. Podejmowane dwukrotnie w ciągu XIX wieku próby rewaloryzacji Wawelu, nie przyniosły żadnych efektów.

Wysiłki Polaków zostały nagrodzone dopiero w 1905 roku, kiedy cesarz Franciszek Józef wyraził zgodę na opuszczenie przez wojsko wzgórza. Ceną za to, było m.in. wybudowanie koszar wojskowych (obecne budynki Politechniki Krakowskiej przy ul. Warszawskiej), szpitala wojskowego (przy ulicy Wrocławskiej), a wzgórze wawelskie miało pełnić funkcję oficjalnej rezydencji cesarza.

Pod kierownictwem Zygmunta Hendla, a następnie Adolfa Szyszko-Bohusza, prowadzone były szczegółowe badania archeologiczne i prace restauratorskie. Działań tych, nie przerwała nawet I wojna światowa. To właśnie wtedy odkryto rotundę Najświętszej Panny Marii w… murach budynku kuchni królewskich.

Ostatni jak na razie bardzo zły okres dla zamku, nadszedł w pierwszych dniach września 1939 roku. Tylko cześć najcenniejszych zbiorów została wywieziona bezpiecznie z zamku (m.in. miecz koronacyjny „Szczerbiec” i wspaniała kolekcja arrasów), całą resztę znów zajęli Niemcy, przeznaczając Wawel na siedzibę władz Generalnej Guberni i rezydencję Hansa Franka. W tym okresie przebudowany został budynek kuchni królewskich – tak więc stojąc dziś na dziedzińcu zamkowym, możemy podziwiać najczystszy przykład architektury żywcem wzięty z III Rzeszy.

Po wojnie wznowiono działalność konserwatorską, na przełomie lat 50-tych i 60-tych powróciły z Kanady (po długich i burzliwych przygodach) skarby ewakuowane w 1939 roku, w rezultacie na Wawelu powstała niezwykle cenna kolekcja, łączące w sobie różne pod względem tematyki wystawy.
[Ostatnia modyfikacja: 28.VIII.2006]

Źródło:
– Adamczewski J., 1992, Kraków od A do Z, Krajowa Agencja Wydawnicza Kraków, s. 320-321.
– Dobrowolski T., 1964, Sztuka Krakowa, Wydawnictwo Literackie, Kraków, s. 23-476.
– Fabiański M., Purchla J., 2001, Historia architektury Krakowa w zarysie, Wydawnictwo Literackie Kraków, s. 7-50
– Ostrowski J. Podlecki J., 2004, Wawel. zamek i katedra, Wydawnictwo „Karpaty” – Andrzej Łączyński, Kraków, s. 9-27.
– Rożek M., 2000, Przewodnik po zabytkach i kulturze Krakowa, Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa-Kraków, s. 330-331.